Forum Krucjata Morta i Anthaela Strona Główna Krucjata Morta i Anthaela
RPG w najczystszej postaci - sesje, opowiadania, dyskusje
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Siedem Grzechów Głównych
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Krucjata Morta i Anthaela Strona Główna -> Forgotten Realms - sesje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gadzik_2005
Zawodowy Rewolucjonista



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 617
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cesarstwo Lewego Konga

PostWysłany: Wto 15:58, 14 Lut 2006    Temat postu:

Od bólu Fredgarowi aż pociemniało w oczach.
- Zabijcie generała ! - wrzasnął, upatrując w jego śmierci jedyną nadzieję na wygranie tej bitwy. Nagle Inkwizytor wymówił inkantację "Młota Sprawiedliwości".
- Poczuj na sobie gniew Imdubiela ! - krzyknął Halra, zadając wrogiemu dowódcy potężny cios mieczem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gadzik_2005 dnia Wto 16:42, 14 Lut 2006, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luck Skypłotek
Bywalec



Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Loch Szamotuly

PostWysłany: Wto 16:37, 14 Lut 2006    Temat postu:

Gamerin nadaotumaniony podniósł się na nogi. Skoro nie wygrają tej bitwy to wrogowie krwawo zapłacą za jego śmierć.
- Jeszcze, jeszcze i jescze jeden. -myślał. Ledwo trzymał się na nogach, lecz wtedy przyszedł mu do głowy pomysł, dość ryzykowny trzeba przyznać, ale miał szanse powodzenia. Skupił swe siły i dobył swej broni. W rękach błysnęły Zar' roc i Nemezis, poczuł znajome przepływy energii. Poczuł się lepiej mając w dłonich broń.
- Gath un reisa du rakr ! - krzyknął i urzył mocy spoczywającej w broniach...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kasiurzyńska
Mistrz Gry



Dołączył: 29 Gru 2005
Posty: 436
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KK

PostWysłany: Wto 18:50, 14 Lut 2006    Temat postu:

Arianna myślała o śmierci. O śmierci nadchodzącej po raz kolejny. Wyglądała naprawdę kiepsko i krwawiła obficie, jej skrzydła były ochlapane czerwienią z ran a twarz była nienaturalnie blada. Użyła szybko na sobie "Leczenie poważnych ran", a następnie w akcie desperacji przy przeważającym wrogu użyła mocy swej broni na jednym ze strzelających do niej przeciwników.
- Heksamaelu błagam cię pomóż! - Krzyknęła ze łzami w oczach ściskając mocno morgensztern w dłoniach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kieczy
Ekspert



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 426
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Raczej Kraków.

PostWysłany: Wto 19:56, 14 Lut 2006    Temat postu:

"Co się stało z moim mieczem... nie rozumiem, ale należy to wykorzystać"- pomyślał Sameath leżąc na ziemii. Po chwili otrząsnął się i nagle uderzył skrzydłem napastnika, który zdzielił go buławą... następnie podniósł się błyskawicznie i pozwolił, aby nowe moce miecza same wybierały wrogów. Archanioł stopił się myślami z ostrzem w śmiertelnym tańcu, stał się maszyną do zabijania.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JJ
Zaaw. user



Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ciemna strona księżyca

PostWysłany: Śro 7:29, 15 Lut 2006    Temat postu:

Demon-kobieta nie znała litości. Jej pokryta kolcami kula korbacza wylądowała na gębie zbrojnego z głośnym plaskiem. Roześmiała się głośno i szaleńczo po czym rozglądnęła oceniając sytuację. Nie wyglądało to wbrew pozorom dobrze i jej "koledzy" dostawali niezłe baty.
- Do czego to doszło, żebym musiała ratować aniołki - Wymamrotała pod nosem po czym pofrunęła w kierunku Arianny tak na wysokości ludzkich torsów.
Zdzieliła z wrzaskiem jakiegoś odwróconego tyłem mężczyznę w plecy korbaczem, po czym skupiła się na napastnikach zagrażających Anielicy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jack Mort
Mistrz Gry



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostroróg Tower

PostWysłany: Czw 10:29, 16 Lut 2006    Temat postu:

Kiedy Fredgar zdołał w końcu obrócić się w stronę szarpiących się Realgisa i generała krzyżowców, włócznia, która utkwiona była głęboko pod łopatką inkwizytora, dała o sobie znać. Potworny ból nieomal strącił Halrę w otchłań nieprzytomności, Fredgar jednak dzielnie zacisnął zęby i dał się ponieść nowej mocy, tkwiącej głęboko w duszy Durendala. Potężny, lśniący pocisk energii wystrzelił zdawałoby się z samej klingi miecza, z furkotem uderzając przywódcę rycerzy w kręgosłup. Ten ryknął przeraźliwie, puszczając wampira z powrotem na ziemię. Słychać było głośne chrupnięcie w momencie gdy pocisk wbił się w plecy generała. Mężczyzna miotając się przeraźliwie i wrzeszcząc, próbował wyrwać cząstkę mocy Imdubiela z pleców. Kiedy tylko jego palce dotknęły powierzchni pocisku, spaliły się na czarny popiół, pozostawiając właściciela w stanie okropnego, nieznośnego bólu.

Wampir nie czekał długo i kiedy tylko generał przyklęknął, bezcelowo próbując wyszarpnąć z siebie kawał czystej energii, rzucił się na niego ze swoim scymitarem, tnąc dokładnie w głowę. Ostrze broni przejechało po potylicy przywódcy, następnie uniosło się w górę jeszcze raz i opadło wprost na kark. Po chwili trysnęła fontanna krwi, generał jednak wstał jeszcze, bezmyślnie, machając rękoma w nieziemskiej agonii. Nie miał już dużo czasu...

Gamerin, będący nadal pod wpływem silnego ciosu, stanął dzielnie naprzeciwko swego przeciwnika, który po chwili ponowił atak, tym razem z mieczem w dłoni. Nisroch zaklął, wyciągawszy fesifathy, po czym... potężna wiązka energii niemal rozszarpała go na kawałki. Ha, ha ! Teraz ! Teraz, już !!! usłyszał w głowie piskliwy krzyk. Chwilę później w miejscu, w którym stał krzyżowiec pojawiła się szrama, a trzęsienie ziemi uwolniło spod niej słup ognia. Spopielił on żywcem trzech rycerzy, zostawiając strudzonego Gamerina w stanie niepewności.

Nostruel osłupiały po nagłym objawie boskiej mocy przez Alana, długo nie wiedział co czynić. W końcu jednak zdecydował nie przeciwstawiać się tak potężnym sprzymierzeńcom, łapiąc pierwszego lepszego wroga w biegu i dosłownie łamiąc go na pół i miotając o drzewo. Martwy krzyżowiec zginął natychmiast na skutek pęknięć kręgosłupa. Nostruel jednak nie przestawszy na tym, swą glewią zamachnął się tak potężnie, iż trzech otaczających go strzelców skończyło pozbawionych połowy twarzy, po morderczym piruecie kolosa. Po chwili jednakże, Nostruel wrzasnął kiedy jego głowy sięgła kula z muszkietu. Trafiła prosto w maskę, przedzierając się do oka...

Arianna, na poły w krainie cienia, zdołała jeszcze unieść morgnestern i przywołać pierwotną moc Pana Bólu. Jeden z przeładowujących muszkiet strzelców targnął się nagle, rycząc i zawodząc tak okrutnie, że jego towarzysze naraz rzucili mu się na pomoc. Tedy anielica nie czekała. Ostatkami sił wzbiła się w górę, spadając na oszołomionych i zmieniając ich głowy w bezkształtną galaretę. Zabiła dwóch.

Sameath został osaczony przez trójkę krzyżowców. Pierwszy cios miecza sparował, drugi w jakiś sposób odtrącił nogą, przed trzecim jednak nie zdołał się uchonić, a klinga zatopiła mu się głęboko w barku. Archanioł nawet nie stęknąwszy, zdecydowanym ruchem pozbawił rycerza opuszkowanej głowy, uchylając się przy tym od kolejnych ciosów. Drugi z krzyżowców oberwał skrzydłem tak mocno, że zatrzymał się dopiero na gałęzi pobliskiego drzewa. Nabił się na nią całym swym ciężarem i zginął ze świadomością, że widzi przed sobą własny żołądek nakłuty na ramię dębu. Trzeci z krzyżowców po morderczej wymianie ciosów padł wkońcu pozbawiany kolejno dłoni, ramienia i głowy.

Idalla zdzieliła pierwszemu lepszemu rycerzowi po opancerzonym łbie, posyłając go razem z właścicielem na swego kompana. Obydwaj nie powiedzieli nic kiedy kolejne, szybkie jak błyskawica ciosy, wkomponowały obydwu w ziemię do ostatniej kropli krwi.

Stan rzeczy:

- wszyscy krzyżowcy zginęli, przeobrazając kolor polany z zielonego na czerwony
- generał może jeszcze mówić, także można go przesłuchać

- wasze rany bez zmian, wyjąwszy Nostruela (lekkie rany) i Sameatha (ciężkie rany)

- do podziału 643SZ oraz zbroje, hełmy, miecze, tarcze itp.itd.

- PD dla każdego 3500


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gadzik_2005
Zawodowy Rewolucjonista



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 617
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cesarstwo Lewego Konga

PostWysłany: Czw 11:52, 16 Lut 2006    Temat postu:

Fredgar podszedł do ledwo żyjącego generała krzyżowców.
- Witaj. - rzekł z surowym wyrazem twarzy. Ból w łopatce mocno dawał mu się we znaki. - Nazywam się Fredgar Halra i jestem przedstawicielem zbrojnego ramienia wyznawców Imdubiela powołanego do walki z herezją. Ty i twoi żołnierze bezpodstawnie... - zaznaczył Inkwizytor -...I z wyraźnie widoczną agresją próbowali uśmiercić osiem osób, w tym poddanego cesarza i Inkwizytora, którego nietykalność jes wyraźnie zaznaczona w prawie...A więc pytam cię, dlaczego wykazaliście wobec nas ową agresję i kto wydał wam ów rozkaz ataku... - rzekł, po czym zwrócił się do towarzyszy:
- Niech ktoś z was zajmie się rannymi, a w szczególności Arianną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kieczy
Ekspert



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 426
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Raczej Kraków.

PostWysłany: Czw 14:04, 16 Lut 2006    Temat postu:

Ciężko pobijany Sameath ze zdziwieniem przyglądał się swojej katanie, w czasie walki wyraźnie odczuwał jej ruchy, po części nie mógł zrozumieć jakim prawem ostrze nie poddało sie całkowicie jego woli:
- Na światłość co się z nią działo... coś dziwnego się tu dzieje, jeszcze nigdy to ostrze nie zachowywało się tak.- powiedział cicho do siebie Archanioł unosząc katanę do góry i obracając nią. Po czym ruszył w stronę dowódcy krzyżowców...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hans1121
Bywalec



Dołączył: 01 Lut 2006
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z okolic lublina

PostWysłany: Czw 15:16, 16 Lut 2006    Temat postu:

Alan doczągał się do jednego z krzyżowców, obrywajac mu kawałek materiału z peleryny. Następnie wyjął zza pasa mieszek z prochem. Kiedy posypał już ranę prochem, podpalił go. Przez polanę poniusł się niezwykły krzyk. Alan połozył się na plecach, cieżko oddychajac. Kiedy ból minął do stopnia wytrzymałości, rane zwiazał kawałkiem peleryny. Kiedy już wstał, i przyzwyczaił się do bólu, podniósł pistolet, naładował go i gdyby nie interwencja Fredgara, z głowy dowódcy krzyżowców nic by nie zostało... Zdenerwowany, przeszedł się po polanie, szukając przydatnych rzeczy. Znalazł płaszcz, który był nieco za duży, ale jak będzie miał woly czas, to go sobie przerobi... Pozabierał także swój ,,sprzęt''. Naładował pistolet i muszkiet, i był już naszykowany do kolejnego starcia. W trakcie wykonywania tych czynności nieco ochłoną, i postanowił porozmawiać z dowódcą. Podszedł do niego, złapał go za włosy, przybliżył swoją twarz do twarzy dowódcy, po czym powiedział:
-Czego nie chcesz odpowiedzieć na pytanie pana inkwizytora....
Po tych słowach Alan sięgną po ukryty lewak, wbijając go mężczyznie w udo, jednak nie za głęboko.
-Gadaj....
Rzekł normalnie, jakby prosił o podanie mu kufla z piwem. Z każdą następnął sekundą lewak wędrował coraz głębiej uda mężczyzny <nie musze chyba pisać, że sprawia to niemały ból....Wink>


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hans1121 dnia Pią 10:50, 17 Lut 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luck Skypłotek
Bywalec



Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Loch Szamotuly

PostWysłany: Czw 15:19, 16 Lut 2006    Temat postu:

Gamerin wolał nie pokazywać się dogrywającemu generałowi. Zwłaszcza po użyciu magii. Wolał zająć się opatrywaniem rannych. Zmierzył wzrokiem pobojowisko i pomyślał, że takiej jatki okoliczne tereny chyba jeszcze nie widziały.
- Masakra jakich mało. - rzekł w myślach. - Gdy tylko skończą to przesłuchanie dowódcy muszę się dowiedzieć co za diabelska siła umieściła mnie w samym środku tego bagna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kasiurzyńska
Mistrz Gry



Dołączył: 29 Gru 2005
Posty: 436
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KK

PostWysłany: Czw 18:34, 16 Lut 2006    Temat postu:

Arianna leżąc na ziemi w opłakanym stanie resztkami sił wykonała inkantację "Leczenia poważnych ran". Patrzyła pustymi oczami na pobojowisko, na zabitych i spopielonych, na trawę pokrytą czerwienią, rannych towarzyszy...
- To wszystko nie było konieczne - Powiedziała po czym zemdlała.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JJ
Zaaw. user



Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ciemna strona księżyca

PostWysłany: Pią 9:52, 17 Lut 2006    Temat postu:

Gdy w końcu walka dobiegła końca Idalla się nieco uspokoiła. Z miłą chęcią wpatrywała się w pobojowisko i flaki. Lubiła takie widoki i nagle niespodziewanie oblizała usta. Z warknięciem podbiegła do jednego z martwych zbrojnych i najpierw rozszarpała pazurami jego szyję a następnie ze smakiem wgryzła się w tą krwawą breję.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jack Mort
Mistrz Gry



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostroróg Tower

PostWysłany: Pią 10:13, 17 Lut 2006    Temat postu:

Przywódca, będący już na łożu śmierci, prawie nie zwrócił uwagi na lewak Alana wrzynający mu się w nogę. Spojrzał po przeciwnikach okiem pełnym gniewu i nienawiści, po czym próbował splunąć wam pod nogi, co zaowocowało jedynie zwymiotowaniem ciemną cieczą.
- Zdrajcy... Ludwik i tak was dosięgnie...ah...on sobie tego nie daruje - wycedził, zrywając się nagle z miejsca. Błyskawicznym ruchem chwycił lewak łowcy głów, po czym ze złowieszczym uśmiechem, nim ktokolwiek zdołał mu przeszkodzić, wsunął go sobie w gardło, ksztusząc i dusząc się.

***

Nostruel po dość długiej chwili milczenia wytarł maskę, obryzganą krwią, po czym zwrócił się na zachód. W stronę oddalonej o setki kilometrów fortecy cesarza Ludwika.
- Chyba już wiem o co może chodzić - powiedział na poły do siebie na poły do was - Zrozumiałem to kiedy dostrzegłem potworną moc wyzwoloną przez wasze maszynki do zabijania - szepnął, odwracając się. Wyglądał teraz niezwykle groteskowo - Niestety wygląda to tak... jesteście oskarżeni o kradzież świętości tego świata, a ja zostałem uznany za zwykłego zdrajcę i co najgorsze muszę ruszyć z wami. To daje się jeszcze jakoś racjonalnie wytłumaczyć, nawet to, że jesteście plugawymi złodzejami świętości. Za cholerę tylko nie wiem jednego... Cóż wy do diabła robiliście w tej zatęchłej piwnicy i kto was tam umieścił ?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gadzik_2005
Zawodowy Rewolucjonista



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 617
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cesarstwo Lewego Konga

PostWysłany: Pią 10:57, 17 Lut 2006    Temat postu:

Fredgar przez chwilę przyglądał się martwemu krzyżowcu.
- A tyle mógłby zrobić dobrego w walce ze złem...Szkoda...Acta est fabula... - westchnął, po czym zwrócił się do Nostruela.
- Obawiam się, że osądziłeś nas nie biorąc pod uwagę niektórych okoliczności...Gdybyśmy to my byli "złodziejami świętności" na pewno nikt z nas nie siedziaby w tej piwnicy a tym bardziej dziwił się nad nowymi mocami swoich broni...To odpowiedź na twoją pierwszą rozterkę, oto zaś druga: nie mam pojęcia kto nas zamknął w tej piwnicy...Ale jestem pewien, że niedługo owa osoba da nam znać o sobie...I zleci nam pewne zadanie do wykonania...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kieczy
Ekspert



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 426
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Raczej Kraków.

PostWysłany: Pią 11:19, 17 Lut 2006    Temat postu:

Sameath pokiwał z aprobatą słysząc słowa Fredgara:
- Czy ja i mości Fredgar wyglądamy na złodziei świętości?- spytał się Archanioł- Mogę ci zaręczyć iż przez wiele lat służyłem swoją ochroną Arcybiskupom i ani razu nie usłyszałem narzekań na moją pracę.

Odwrócił się do Towarzyszy:
- Czy i Wasze bronie dziwnie zachowywały się w walce? Jakby nagle miały ochcotę same zabijać bez naszej pomocy?- spytał się Sameath szukając jakiś cech wspólnych wszystkich zgromadzonych w lochu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Krucjata Morta i Anthaela Strona Główna -> Forgotten Realms - sesje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 4 z 10

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin