Forum Krucjata Morta i Anthaela Strona Główna Krucjata Morta i Anthaela
RPG w najczystszej postaci - sesje, opowiadania, dyskusje
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Siedem Grzechów Głównych
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Krucjata Morta i Anthaela Strona Główna -> Forgotten Realms - sesje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gadzik_2005
Zawodowy Rewolucjonista



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 617
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cesarstwo Lewego Konga

PostWysłany: Pon 17:02, 13 Lut 2006    Temat postu:

- Niestety Alanie...Sądzę, iż ów głupi kawał jest w każdym z nas... - stwierdził Halra, po czym zwrócił sie do postaci w masce:
- Mam do ciebie kilka pytań. Po pierwsze: jak się nazywa ów majordom? Po drugie: czy znasz człowieka o imieniu Ar?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JJ
Zaaw. user



Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ciemna strona księżyca

PostWysłany: Pon 17:35, 13 Lut 2006    Temat postu:

- Halooo jest tam kto? - Dochodził was głos Idalli z dziury - czy ktoś mnie w końcu do ciężkiej cholery uwolni i skończycie te idiotyczne zabawy?. Obiecuję że będę grzeczna!!.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luck Skypłotek
Bywalec



Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Loch Szamotuly

PostWysłany: Pon 18:42, 13 Lut 2006    Temat postu:

Gamerin wyszeptał kilka słów i nagle łancuchy wiążące Jdalle pękły.
- Chodź tu demonico. - rzekł z politowaniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kieczy
Ekspert



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 426
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Raczej Kraków.

PostWysłany: Pon 19:12, 13 Lut 2006    Temat postu:

Sameath wleciał ponownie do więzienia, uniósł Demonicę i wydostał ją z dziury...:
- Tylko sie nie przyzwyczajaj, nie pałam miłościa do Twej rasy!- rzekł Anioł- A na pewno nie będę robił za rykszę dla Sukkuba.- Dokończył Sameath i zblizył się do Nostruela:
- Skoro ty nie wiesz po co tu jesteśmy, to dlaczego uważasz, że my mamy być poinformowani.- rzekł Anioł- Jak widzisz nasz wygląd pozostawia wiele do życzenia, czy możesz okazać na tyle łaski i dać nam jakieś odzienie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jack Mort
Mistrz Gry



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostroróg Tower

PostWysłany: Wto 10:39, 14 Lut 2006    Temat postu:

Nostruel zdawał się intensywnie myśleć, choć nie można tego było jednoznacznie stwierdzić, gdyż wyraz twarzy pozostawał ukryty.
- Co do twego pytania człowieku. Imię majordoma nie jest ważne, bo on wyższą wolę wykonywał, a ja nwet go nie pamiętał, więc tu pomóc nie mogę. Co do Ara. Nie wiem skąd znacie ten pseudonim, ale muszę was uprzedzić, że jest on znany jedynie wielkiemu Ludwikowi, a także jego najwierniejszej świcie. W tym mnie. Nie mam pojęcia więc skąd o tym wiecie, bo to jedna z najściślej strzeżonych tajemnic dworu. Skoro jednak razem w tym gównie siedzimy, bo zdaje się, że mnie też okłamano, to mogę wam zdradzić kim ów Ar jest - ciągnął Nostruel, nie dosłyszawszy odgłosów delikatnego szemrania okolicznych kniei. Tylko czujny słuch Alana wyczuł dźwięki i to on pierwszy dobył rapiera - To pseudonim największego prze... - kontynuował dwumetrowy gigant, nie skończywszy, gdyż z nienacka na polanę wyskakiwać poczęły dziesiątki zbrojnych, okutych w stal. Byli to krzyżowcy cesarza Ludwika. Bez zapowiedzi rzucili się do ataku. Wy zaś dopiero teraz dostrzegliście widniejące na waszej broni insygnia, których wcześniej nie było. Wypisane pradawnym językiem Kaina, imiona pierwotnych Bogów...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hans1121
Bywalec



Dołączył: 01 Lut 2006
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z okolic lublina

PostWysłany: Wto 11:18, 14 Lut 2006    Temat postu:

Alan tylko na to czekał, wbił rapier w ziemię, wyciągną muszkiet z kabury, po czym wypalił z niego. Kolejna dwa strzały padły z piestoletów. W powietrzu unosił sie teraz zapach prochu... Następnie Alan wyjął rapier z ziemi, dobył lewaka z cholewy buta, po czym ruszył w kierunku napastników. Sparował pierwsze cięcie napsatnika, po czym wbił mu lewak w serce. Jego twarz nie okazywała żadnych uczuć. Fechtował ile sił, parując kolejne cięcia, i od czasu do czasu wyprowadzał swoje mordercze ataki. W głębi duszy jednak modlił się, aby jego towarzysze mu pomogli, a nie uciekli zostawiając go samego z przeciwnikiem.........

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kasiurzyńska
Mistrz Gry



Dołączył: 29 Gru 2005
Posty: 436
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KK

PostWysłany: Wto 11:39, 14 Lut 2006    Temat postu:

- Do boju towarzysze! - Arianna wzniosła się na wysokość dwóch metrów po czym poleciała prosto w grupę zbrojnych. Nie wiedziała czy ktokolwiek ruszył za nią, ale ona sama nie miała zamiaru zostawiać Alana na pewną śmierć.
- Jeśli nam nie pomogą to czeka nas pewna śmierć - Pomyslała biorac pierwszy zamach morgenszternem. Nie wykazywała przy tym większych reakcji, po prostu zadawała w milczeniu cios za ciosem i jej ramię to unosiło się, to opadało na przeciwników. Przypominało to trochę pracę jakiegoś milczącego kowala, jednak tu nie żelazo a ludzkie głowy były strasznie obijane...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gadzik_2005
Zawodowy Rewolucjonista



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 617
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cesarstwo Lewego Konga

PostWysłany: Wto 11:44, 14 Lut 2006    Temat postu:

- O tempora, o mores... - westchnął Fredgar dobywając miecza. Po sekundzie przyjął postawę obronną, gotowy odpierać ciosy napastników.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jack Mort
Mistrz Gry



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostroróg Tower

PostWysłany: Wto 11:54, 14 Lut 2006    Temat postu:

Nostruel zdawal się być niebotycznie zaskoczony. Widząc jak Alan oraz anielica wystrzelili do walki z krzyżowcami, sam nie wiedział co robić. Po chwili jednak wyszarpnął zza pleców potężną glewię i rozpoczął dziką szarżę na pierwszego lepszego wroga. Krzyżowiec nie zdążył się nawet zamachnąć mieczem, kiedy potężny bark Nostruela wpił mu się w klatkę piersiową, wbijając żelaznego drąga między żebra. Kolos ryknął zrzucając z siebie martwe ciało, przecinając tym samym ostrzem glewii ciągnące się jelita ofiary. Pierwszy z rycerzy zginął w potwornych męczarniach.

Alan fechtował jak natchiony, raz po raz wiążąc broń napastnika koszem swego rapiera. Wtedy to właśnie wyprowadzał mordercze ciosy lewakiem. Pierwszy z krzyżowców nie pożył długo, po tym jak Rossatti sparował potężny cios, ciężki nóż zaś zagłębił się w sercu nieszczęśnika. Alan przekręcił jeszcze lewak z wrzaskiem, odrzucając truchło potężnym kopniakiem. Nagle jednak poczuł na barku naprawdę potężny cios ciężkiego topora, później zaś okropny ból w kolanie, kiedy kula z muszkietu rozorała mu rzepkę. Był w niezłych tarapatach. Napierało na niego blisko dziesięciu krzyżowców.

Arianna rozbiła pierwszym ciosem głowę przeciwnika tak, że ta na stałe wkomponowała się w pobliskie drzewo. Z żelaznego hełmu wypłynęły cząstki mózgu... Jednak drugi krzyżowiec nie był już taki głupi i złapał stopę anielicy kiedy ta nad nim przelatywała. Z całej siły miotnął nią o pobliski głaz, po czym nakazał palić do niej z muszkietu.

Fredgar wydawał się być najbardziej opanowany ze wszystkich. Ze stoickim spokojem nadstawił miecz i odbił pierwsze cięcie. Następnie zamachnął się i trafił wroga prosto w łydkę. Kiedy ten zaskoczony gapił się na ostrze we własnej nodze, Halra z całej siły jaką posiadał, kopnął rękojeść, powodując pozbycie się kończyny przez rycerza. Kolejny cios powalił go na ziemię, brodzącego krwią. Inkwizytor jednak jęknął, kiedy po niezbyt udanym uniku, kula z muszkietu musnęła mu czoło...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gadzik_2005
Zawodowy Rewolucjonista



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 617
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cesarstwo Lewego Konga

PostWysłany: Wto 12:11, 14 Lut 2006    Temat postu:

- Auuuuć... - jęknął Fredgar, lekko ogłuszony świstem kuli. Szybko się jadnak pozbierał, widząc Alana otoczonego tłumem krzyżowców.
- Nostruelu ! Pomóżmy Alanowi ! - krzyknął, po czym podbiegł do Alana, aby wspomóc go w walce z napastnikami.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gadzik_2005 dnia Wto 12:16, 14 Lut 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luck Skypłotek
Bywalec



Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Loch Szamotuly

PostWysłany: Wto 12:13, 14 Lut 2006    Temat postu:

Gamerin zaskoczony zbliżającą się walką trzymał się z tyłu. Jednak co chwile mruczał pod nose pradawne formuły. Jakby w odpowiedzi czaszka jednego krzyżowca rozprysła się na częśći pierwsze, za chwile inny zaczął atakować swych kompanów. Pamiętał jeszcze pare zaklęć przydatnych w takich sytuacjach, ale czuł powoli zmęczenie.
- Daje mi się we znaki ten pobyt w więzieniu. - pomyślał - Długo tak nie wytrzymam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kieczy
Ekspert



Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 426
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Raczej Kraków.

PostWysłany: Wto 12:36, 14 Lut 2006    Temat postu:

Sameath rozpostarł szeroko czarne skrzydła i błyskawicznie znalazł się w powietrzu... uniósł się niczym orzeł i spadając z ogromną szybkością natarł z wyciągnięta do przodu kataną na Krzyżowców atakujących Alana... Sameath walczył bezgłośnie, slychać było jedynie trzepot jego piór, który i tak zatopił się w odgłosach walki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JJ
Zaaw. user



Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ciemna strona księżyca

PostWysłany: Wto 13:21, 14 Lut 2006    Temat postu:

Uwolniona w końcu Idalla przez chwilę przyglądała się towarzyszącym jej osobnikom, po czym spojrzała na nadciągające kłopoty.
- Nie ma co, muszę chyba tym "bohaterom" pomóc - Powiedziała.
Nastąpiła jej transformacja i z niewinnie wyglądającej blondyneczki zmieniła się w Sukkuba. Małe rogi na głowie, skrzydła nietoperza, pazury wyrastające z jej palców i ogniście płonące oczy wywarły spory efekt na zebranych.
Wyskoczyła wysoko w powietrze, po czym opadła na jednego ze zbrojnych niczym pikujący ptak, uderzając go swoimi stopami. Gdy wylądowała już na ziemi i w pobliżu Alana rozpoczęła okładać swoim korbaczem otaczających go wrogów.
- Gincie świnie, gincie! - Krzyczała z wyraźnym jednak uśmiechem na ustach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hans1121
Bywalec



Dołączył: 01 Lut 2006
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z okolic lublina

PostWysłany: Wto 14:05, 14 Lut 2006    Temat postu:

Mimo pomocy towarzyszy, Alana dalej otaczała mała grupa przeciwników. Klęknął na oba kolana, i poczuł straszliwy ból w rzepce. Nie okazał tego jednak po sobie. Trzymając rapier dwoma rekami, wbił go w ziemię i spojrzał na wrogów. Wydawał sie niezwykle smutny, zaś po policzku popłyneła mu łza... Ci nie wiedzieli, co zamierza Alan, toteż stali i patrzyli się na niego przez chwilę. Wtedy to pochylił głowę, i sam dziwiąc się sobie uwolnił pradawną moc, która prawie rozerwała Rossattiego na części pierwsze. Potężna iluzja Pana Róż powstała z trzewi ziemi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jack Mort
Mistrz Gry



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostroróg Tower

PostWysłany: Wto 14:31, 14 Lut 2006    Temat postu:

Nostruel ostudzony krzykiem Fredgara natychmiast dostrzegł rannego Alana otoczonego grupką rycerzy. Z dzikim rykiem kolos uniósł glewię nad głowę, po czym cisnął nią w tłum krzyżowców, nacierających na łowcę głów. Glewia w locie pod wpływem magicznych właściwości zmieniła się w torpedę pędzącego ognia, która na miejscu spopieliła trzech wrogów, wyrzucając oderwane cząstki ich ciał w przestrzeń. Dopiero teraz Nostruel dostrzegł potężne fatum Morsafiela wiszące nad głowami krzyżowców. Jeszcze w życia tak się nie zdziwił.
- Co do ? - szepnął zaskoczony.

Fredgar wpadł w grupkę wrogów niczym lawina na górskie miasteczko. Pierwszemu krzyżowcowi już pierwszym cięciem, odrąbał pół twarzy. Krew trysnęła mu na twarz tak, że aż się nią zachłysnął. Nagle poczuł na plecach potworny ból, a gdy się odwrócił ujrzał generała krzyżowców w pełnej krasie. Dowódca grupy właśnie przekręcił wbitą w kark Halry włócznię. Inkwizytor ryknął w grymasie potwornego bólu.

Alan klęczał jak osłupiały, próbując dojść do siebie. Rossatti emanował i drżał energią w dłoniach łowcy. Mężczyzna usłyszał w głowie cichy, mocny głos Nie lękaj się przyjacielu. Na Pana Śmierci cię wezwałem, to on ich poskromi. Widmo Różanego Pana spowodowało to, że dwóch krzyżowców pozarzynało się nawzajem w ślepym amoku.

Gamerin zranił jednego rycerza swym zaklęciem, ten jednak otrząsnął się i wznowił szarżę. Kiedy dobiegł do maga uderzył go z byka, powodując, iż Nisroch stracił równowagę i padł na ziemię otumaniony.

Archanioł w pełnej heroizmu i rozmachu pozie pozbawił dwóch strzelców życia zadziwiającym piruetem swego ostrza. Katana mieniła się światłem i ku zdziwieniu Sameatha sama wybierała sobie cele. Podczas gdy jeden z rycerzy rzucił się na plecy anioła, drugi pozbawił go tchu buławą. Sameath runął na ziemię, katana jednak wciąż mieniła się w jego dłoni.

Idalla runęła na wrogów niczym harpia-pradawny, starożytny potwór. Z zadziwiającą łatwością wydarła pierwszemu krzyżowcowi skórę z twarzy. Rycerz pozbawiony twarzy spanikował i po chwili udusił się własną krwią. Idalla zlądowała w końcu miękko na trawie, potężnym zamachem Plagi Dusz pozbawiając wroga równowagi. Ten padł na ziemię, po czym zaczął błagać o litość.

Wampir, który pozostawał do czasu spokojny teraz rzucił się w wir walki, tnąc generała krzyżowców w okolice karku, odciągając go od inkwizytora. Niestety dwóch strzelców wypaliła z muszkietów trafiając Realgisa w plecy. Potężna dłoń przywódcy rycerzy schwyciła gardło wampira, miażdżąc je.

Kiedy Arianna wstała masując obolałe kosci, powitał ją jedynie grad kul. Cztery z nich sięgły celu, przedzierając się przez piękne ciało anielicy. Kobieta jęknęła tylko cicho, po czym w tragicznym stanie runęła pod głaz, wymiotując krwią.

Stan rzeczy :

-Czternastu krzyżowców zostało zabitych, zostało szesnastu (w tym generał)

-Arianna (cięzkie rany)
-Fredgar (średnie rany)
-Sameath (lekkie rany)
-Alan (średnie rany)
-Nostruel (pełnia zdrowia)
-Idalla (pełnia zdrowia)
-Realgis (średnie rany)
-Gamerin (lekkie rany)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Krucjata Morta i Anthaela Strona Główna -> Forgotten Realms - sesje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 3 z 10

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin